Posts Tagged ‘sdi’

Szczecin najbardziej kompletnym miastem

Sunday, June 6th, 2010

Dzięki uprzejmości Urzędu Miasta Szczecina, stał się on prawdopodbnie najlepiej zmapowanym polskim miastem w OpenStreetMap, i jednym z kompletniejszych w Europie Centralnej. Zastrzyk danych, który otrzymał w ciągu ostatnich dwóch miesięcy, jest wynikiem zezwolenia przez Urząd na wykorzystanie miejskiego serwisu GIS w pracy nad naszą mapą. Dotyczy to warstwy zdjęć lotniczych w wysokiej rozdzielczości (ok. 15cm na piksel) oraz warstw danych, dostępnych przez przeglądarkę www. Korzystając z tych zasobów, w OpenStreetMap zmapowane zostały wszystkie brakujące punkty adresowe, obrysy budynków wraz z ich wysokościami i innymi atrybutami oraz drzewa. W tym momencie uzupełnione tymi danymi jest już szczecińskie Lewobrzeże. Praca nad drugą połową miasta jeszcze trwa, bo mimo dostępu do mapy Urzędu przez www, nie jest to proces szybki ani prosty.

Szczecin w OpenStreetMap

Diagram heat-map pokazujący zagęszczenie drzew

“Kompletność” mapy jest trudna do ustalenia w sposób ścisły, ponieważ zależy od wielu czynników. Jednak możemy mówić o kompletności ilościowej i jakościowej w zakresie konkretnego rodzaju danych (warstwy), jak siatka ulic, rzeki, adresy czy sklepy. Obszar gminy Szczecin ma szansę być pierwszym kompletnym obszarem pod względem adresów w Polsce.

Podobne pozwolenie otrzymali mapowicze we Wrocławiu od Urzędu Miejskiego, który również utrzymuje swój internetowy serwis mapowy i świetnej jakości zdjęcia lotnicze. W Polsce takimi serwisami dysponują jeszcze inne miasta i jest szansa, że niektóre z nich również będą otwarte na współpracę.

W Europie podobnym źródłem dysponują już mapowicze we Francji, którzy otrzymali pozwolenie na wykorzystanie strony internetowej biura katastru, pokrywającej większość kraju. W Danii natomiast zaimportowano adresy w całym kraju w sposób automatyczny, lecz bez obrysów budynków.

Niestety zupełnie niechętny do współpracy okazał się Warszawski BGIK. Mimo braku pozwolenia na wykorzystanie jakichkolwiek jego danych w OpenStreetMap, oficjalnie ze względu na otwartość projektu na wykorzystania komercyjne, to samo Biuro pracuje dziś nad udostępnieniem swoich danych serwisowi Google Maps. Niebawem otrzymać on ma gotowe dane o obrysach budynków w stolicy. Mamy nadzieję, że obecność OpenStreetMap wpłynie na otwartość tych urzędów.

Próba tortu

Sunday, December 27th, 2009

Jest to tłumaczenie postu Ivana Sancheza, prezydenta Fundacji OpenStreetMap w Hiszpanii na blogu ich narodowego geoportalu implementującego dyrektywę Inspire.

Człowiek na przestrzeni wieków stosował najróżniejsze próby, testy i metody oceniania, żeby stwierdzić czy coś jest rzeczywiście tym za co uchodzi albo czy spełnia nasze oczekiwania.

Dzisiaj każdy produkt poddawany jest serii testów przemysłowych mających na celu ocenę jego jakości i zgodności z normami bezpieczeństwa CE, istnieje cały szerego kryteriów oceny jakości projektów informatycznych, dostępne są metryki i benchmarki sprawdzające wydajność oprogramowania.  Sadzamy manekiny w fotelach samochodów które roztrzaskujemy o mur przy pełnym gazie żeby sprawdzić czy wychodzą z wypadku w całości i w ten sposób móc stwierdzić że auto jest bezpieczne, albo nie.  W przeszłości używano próby wody, która mówi że kiedy wrzucimy kobietę oskarżoną o czary do jeziora przywiązując kamień do jej stopy, wtedy jeśli utonie to nie była czarownicą. Jeśli zaś wydostanie się na powierzchnię to dlatego że jest czarownicą i oczywiście musi zostać spalona na stosie.

Także do oceny wolnego oprogramowania mamy testy, na szczęście są one naukowo dużo bardziej efektywne niż próba wody.  W latach dziewięćdziesiątych, podczas powstawania licencji dla wolnego oprogramowania (jak na przykład GPL) wykorzystywano trzy takie testy, zdobyły one dosyć dużą popularność: próba bezludnej wyspy, próba dysydenta oraz próba “macki zła”.   Stały się one podstawową częścią Debian Free Software Guidlines.  Jako że DFSG jest tylko zbiorem definicji, wytyczne te były trudne do zrozumienia bez odpowiednio obrazowego przykładu czy ilustracji.

Weźmy na przykład próbę bezludnej wyspy. Opowiada ona o przypadku rozbitka wyposażonego w laptopa zasilanego energią słoneczną, z zainstalowanym na nim wolnym oprogramowaniem.  Żeby to oprogramowanie rzeczywiście było wolne, rozbitek powinien *nie* być zobowiązany prawnie przez licencję do rozprowadzania tego oprogramowania albo jego kodu źródłowego — w końcu nie ma jak takiego obowiązku wypełnić. Technicznie zadaniem tego eksperymentu jest zapewnienie że kod źródłowy aplikacji musi być udostępniany tylko kiedy rozprowadzany jest plik uruchamialny. Pozwala to sprawdzić czy dany program spełnia warunki DFSG łatwiej niż wyłącznie przyrównując jego licencję do zasad DFSG.

A dla danych geograficznych? Jest jakiś w miarę prosty test dzięki któremu dowiemy się czy informacje przestrzenne z danego geoportalu są na warunkach które na prawdę pozwalają obywatelom wykorzystać ich potencjał?

Żeby zdecydować czy konkretna informacja geograficzna może być uważana za swobodną, wolną do wykorzystania i rozpowszechniania, a nie po prostu darmową, spójrzmy co ma do powiedzenia Open Knowledge Definition czyli Definicja Wiedzy Otwartej, analogicznie do Wolnego Oprogramowania i DFSG i tak jak to było opowiedziane w niedawnym przemówieniu Czy wolne geodane są “wolne”? (hiszp.) Niestety jest to definicja skomplikowana i ciężka dla osób które nie spędzają nocy czytając prawo.

Nie ma żadnego łatwego testu który jasno powie czy informacje na geoportalu mogą być wykorzystywane swobodnie czy nie. To znaczy, nie było — do dziś.

Oto przedstawiam wam dumnie Próbę Tortu.

Na czym polega Próba Tortu? To proste. Informacja geoprzestrzenna, czy też mapa, jest wolna tylko wtedy kiedy inni mogą podarować ci tort z wizerunkiem Twojej mapy.

Torty mogą być dowodem empirycznym na to, że “Infrastruktura Danych Przestrzennych” (SDI) nie zezwala na swobodne wykorzystanie i rozpowszechnianie informacji konkretnie ze względów licencyjnych. W dodatku są one testem empirycznym którego mogli posmakować wszyscy obecni na konferencji JIdEE09, zjadając swoje miasto.

Nawet jeśli mapa albo inne dane są wywieszone na odpowiednim portalu www, i można je sobie obejrzeć, a nawet pobrać za darmo, nie znaczy to jeszcze że można je spokojnie umieścić na torcie. Oto kilka przykładów pułapek technicznych i prawnych które skutecznie uniemożliwiają tortyfikację informacji geograficznej:

  • brak możliwości pobrania danych na własny komputer;
  • brak możliwości skopiowania jej na inne medium, możliwości reprodukcji. Podstawą jest możliwość skopiowania jej na płytę CD albo wysłania mailem do cukierni;
  • brak pozwolenia na wykorzystanie informacji dla celów komercyjnych, w tym wypadku pośrednie. Ktoś kto podarowuje tort nie robi tego dla zysku pieniężnego, ale przecież cukiernik zarabia;
  • obowiązek podpisywania oddzielnych pozwoleń lub licencji na wykorzystanie komercyjne. A może każemy artyście cukiernikowi podpisywać dokumenty licencyjne o rozpowszechnianiu informacji?
  • obowiązek poinformowania właściciela o każdorazowym wykorzystaniu danych. Gdybyśmy mieli zawsze informować o tym że planujemy podarować tort, w ogóle nie byłoby niespodzianki.

Mimo że zrobienie tortu z wizerunkiem mapy jest obwarowane aż tyloma warunkami i mogą wydawać się one skomplikowane (dodatkowo są warunkami koniecznymi, ale nie wystarczającymi) cel Próby Tortu w gruncie rzeczy jest prosty:

Jeśli osoba “z ulicy” nie jest w stanie rozstrzygnąć czy wolno jej podarować tort, czy nie, albo wręcz jest od razu przekonana że nie wolno, znaczy to, że dane albo mapa nie są wcale wolne.

Z drugiej zaś strony jeśli któregoś pięknego dnia ktoś niespodziewanie podarowuje tort z mapą albo danymi osobom odpowiedzialnym za organizację geoportalu, to znaczy że ów geoportal jest na dobrej drodze do wolności wykorzystania informacji. I jak to się stanie, to pewnie będzie jakieś małe party z tej okazji, a przy okazji będzie tort!


Długi ogon

Próba tortu jest też świetną ilustracją koncepcji Długiego Ogona (ang. The Long Tail) z dziedziny statystyki.

Taka Infrastruktura Danych Geograficznych jest zwykle zorientowana na generowanie zysków (przez ułatwienie dostępu) wśród największych konsumentów danych przestrzennych – to jest ta zielona część wykresu, z małą ilością konsumentów ale wielkimi zapotrzebowaniami. Mówimy o administracji publicznej, projektach na wielką skalę i geoportalach. Z drugiego końca, część żółta, mamy torty.

Oczywiście kartografia stosowana w cukiernictwie jest zupełnie marginalną częścią PKB, ale jest częścią niezerową i taką o której prawdopodobnie nikt dotąd nie pomyślał.

Długi Ogon jest pełen tortów i wspaniałych rzeczy których jeszcze nie wymyślono. Ile innowacyjnych zastosowań informacji geoprzestrzennej zostało jeszcze do wynalezienia? Jak długi jest Długi Ogon kartografii? Jedno jest pewne — żeby się tego dowiedzieć trzeba pozwolić na swobodne wykorzystanie informacji.